Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2012

nierobótkowo, ale jestem i żyję :)

Właśnie się zorientowałam,że od mojego ostatniego popełnienia posta minęły prawie 2 miesiące. No, niech będzie że dwa, o te kilka dni nie będę się spierać. Wstyd mi - raz że nie piszę, a dwa że na drutach ciągle żółty sweterek, który już dawno miał być  w użyciu.Nie chcę się jednak nad sobą użalać, bo właściwie nie mam powodu.

Od dwóch miesięcy pracuję w Muzeum Auschwitz. Nie jest to praca marzeń, ale cieszę się, że nie muszę siedzieć w domu i starać się jakoś organizować czas, żeby mnie nuda i monotonia nie zjadły. A w pracy na nudę narzekać nie mogę - codziennie do przyjęcia kilkaset grup, rozmowa nie tylko po polsku i angielsku, ale i zmaganie się z innymi językami. Ostatnio z przerażeniem stwierdziłam,że mówię po niemiecku (no, może "mówię" to lekka przesada, ale coś niecoś jestem w stanie z siebie wykrzesać). Zdarzają mi się i śmieszne sytuacje, ale to rzadkość. Przedwczoraj miałam kumulację - najpierw powiedziałam pilotowi grupy, którą kończyłam przyjmować "dzień …