Posty

moje paseczki

Obraz
Jestem uzależniona od paseczków. I nie, to nie skutek uboczny miejsca pracy. Tak po prostu mam. Dlatego chyba jedyną słuszną decyzją było przerobienie Alize Angora Gold oraz Simil Mohair na chustę. Kształtowałam ją na bazie nurmilintu, zmieniając kolor w co drugim rzędzie. Ostatnie kilka rzędów przerobiłam podwójną nitką, co sprawiło, że brzeg stał się nieco cięższy. Na całość zużyłam około 160 g włóczki. Chusta mała nie jest; właściwie dla takiej niskopiennej osoby jak ja, jest w sam raz :) Choć uwielbiam wielgachne chusty i szale, którymi mogę się bardzo mocno otulić, to jednak nie chciałam powtórki z clapotisa, który ma jakieś 3 metry długości. 
Na razie wrzucam wyłącznie zdjęcia podłogowe, zrobione zaraz po zamknięciu ostatniego oczka, ale obiecuję - zdjęcie na ludziu i w ładniejszych okolicznościach przyrody również będzie. 
A w ubiegłym tygodniu wybrałyśmy się z moją mamą i siostrą na wycieczkę do Krakowa. Zaciągnęłam dziewczyny do e-dziewiarki, mając ogromną nadzieję, że uda m…

zdań parę (a dziś środa, więc WDiC)

Obraz
Zastanawiam się czasem, czy ktoś tu jeszcze zagląda... A z drugiej strony - po co zaglądać, skoro nic się tutaj nie dzieje.
Wczoraj odkryłam, jak bardzo brakuje mi Was i mojego blogowania. Wiem, że ostatnio najwięcej czasu poświęcam Leonowi, rodzinie i pracy, zapominając trochę o tych swoich krótkich chwilach ładowania akumulatorów.
Od jakiegoś czasu mamy z Panem Mężem  "grafik" usypiania Juniora, co oznacza, że jednego dnia usypiam ja, a drugiego on. Sprawdza się całkiem nieźle. Dzięki temu, gdy mam akurat wolny wieczór otwieram swojego Kindla i czytam! W pewnym momencie Kindla pokrył kurz, więc łatwo możecie sobie wyobrazić, jak dobrze szło mi czytanie ;)
Z książek, które przeczytałam z całego serca Wam polecam "Za zamkniętymi drzwiami" B.A.Paris (do poczytania TU). To historia z pozoru idealnego małżeństwa, jednego z tych, których można zazdrościć - jednak prawda o nim ukazuje się nam dopiero wtedy, gdy osoby trzecie wracają do domów, a Jack i Grace zostają sami…

hmm...

Obraz
Idzie opornie. Wszystko. No, może z wyjątkiem tego, jak szybko Leon rośnie i uczy się nowych rzeczy.  Pojawiam się tu rzadziej niż rzadko, trochę to kwestia moich dwóch prac, a trochę tego, że jak już jestem w domu, to każdą chwilę staram się spędzić z Leosiem, bo wiem, że jeszcze moment...i pójdzie na studia ;) Moi znajomi śmieją się czasem z tego, ale patrząc na to, że niebawem skończy dwa latka, a przecież niedawno się urodził, to nie wiem, czy jest się z czego śmiać. 
Tak Pan Syn bawił się wczoraj na wsi u babci :)

Od listopada powstały 3 czapki, dwie są użytkowane, a mój mąż stwierdził, że jednak poprosi inny kolor :/ Wszystkie robiłam wg wzorów dostępnych na stronie Dropsa. Wiem jednak, że gdy zdecyduję się na nową czapkę dla Przemka, muszę zmniejszyć liczbę oczek, bo wyszła mi trochę za duża.

Siostrzana:
Wzór: Winter Triangle
Włóczka: Drops Alpaca, podwójna nitka




Mężowa:
Wzór: Finnley's Hat
Włóczka: Drops Lima







Kasiowa:
Wzór: Cable Mist
Włóczka: Drops Alpaca, podwójna nitk…

czytanie i dzierganie

Obraz
to chyba jakaś klęska urodzaju - jak nie piszę, to lata całe, a jak już zaczynam, to dwa posty od strzału ;)
Wspomniałam o skończonym baktusie - oto i on. Leo początkowo walczył z nim zaciekle, ale już się do niego przyzwyczaił, a dodatkowo przed wyjściem na pole sprawdza, czy i my mamy swoje czapki i szaliki.


Wzór: baktus
Włoczka: Alize Baby Wool BD
Druty: 3,5 mm KP

Ostatnio wrzuciłam zdjęcie kindelka, a na nim "Sprawa Niny Frank" Katarzyny Bondy. Pierwszą Bondę kupiłam sobie mniej więcej rok temu, łudząc się, że małe dziecię pozwoli na czytanie czegoś więcej niż historii Auschwitz. Taaa... Niedawno, siedząc z Młodym na L4, pochłaniałam ją nocami.
"Sprawa Niny Frank" to pierwsze spotkanie z profilerem policyjnym, Hubertem Meyerem, który zostaje wysłany przez swojego katowickiego komendanta policji do Mielnika nad Bugiem, aby pomógł ustalić mordercę znanej aktorki, Niny Frank. I tyle na razie wiem. Ale z żalem odkładam książkę.
Na drutach zaś - czapka dla moje…

urodziny i cała reszta

Obraz
Od ostatniego wpisu udało mi się zestarzeć. Nie jestem co prawda tym faktem przerażona (bo jednak spodziewałam się, że ten dzień nadejdzie ;) ), ale co roku w okolicach urodzin nachodzi mnie czas na refleksję. Co roku zastanawiam się, co mi się udało, które z planów zrealizowałam, co mogę lub powinnam zmienić. Ostatni rok prezentuje się nieźle:  po pierwsze: Pan Leon, który przewrócił moje/nasze życie do góry nogami i choć od jakiegoś czasu chodzę "lekko" niewyspana, to nie wyobrażam sobie bycia bez niego po drugie: mąż, który jeszcze ze mną wytrzymuje, choć pkt. 1 i pkt. 3 po trzecie: zdany (i to chyba całkiem nieźle) egzamin przewodnicki po czwarte: w końcu normalna umowa o pracę po piąte: ogromna radość, że ciągle mam cudownych przyjaciół :)
Dzierganie idzie mi opornie. Brakuje albo czasu, albo najnormalniej sił. Jednak mimo permanentnego niedowszystkiego udało mi się skończyć synusiowy baktus. Dziergało się przyjemnie, większość powstała w autobusie na trasie do Markowej