Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2010

Cytrynka i inne takie

Obraz
ojojoj...dawno nic tu nie pisałam, bo primo nie było o czym a po drugie primo - nie było czasu. Dzisiaj wreszcie mogę się pochwalić cytrynką, czyli słynnym już Citronem. Udało mi się go skończyć (a przede wszystkim zacząć) dzięki Artesance, która cierpliwie tłumaczyła, a nawet rysowała :) dla mnie początek cytrynki, bo okazałam się być w tym temacie Misiem o Bardzo Małym Rozumku ;)
Dziabałam moją cytrynkę z Luny, na drutkach 3,5. Efekt - powstała mi zielona mgiełka. Zresztą oceńcie sami:
A tutaj na Ludziu, za wygląd którego z góry przepraszam!  Muszę przyznać, że falbanka troszkę mnie oskubała z radości, bo momentami myślałam, że rzucę ją w kąt (cytrynkę w całości, oczywiście, nie samą falbankę). 
Ostatnio udało mi się odwiedzić samochodem przepiękne miasto Tychy. Przypuszczam, że będę się Tychami zachwycać, kiedy zdam egzamin na kierownicę. No i w czasie tej wizyty padło mi w eLce sprzęgło - najpierw nie dałam rady zmienić biegów, potem pedał w dziwny sposób odskakiwał. Drogę z Tychów d…

że niby wiosna?

Obraz
Czekam na wiosnę. Bardzo! Chyba nawet tym bardziej, że postanowiłam wreszcie (!!) zdać egzamin na prawo jazdy. I popłakałam się w poniedziałek rano, kiedy zobaczyłam na podwórku i drodze NOWY, ŚWIEŻY śnieg. Na szczęście i tym razem nie udało mi się nikogo rozjechać :D
Moje kwiatuszki już czują wiosnę, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zakwitł storczyk (?) przywieziony z Danii. Zrzucił już parę pączków, ale kolejne się nie poddały i obsypał się takim kwieciem:
Obok niego on - nazwy nie znam:

Ostatnio zrobiłam też użytek z drutów pończoszniczych, które dostałam z Kolorowego Motka i lidlowej włóczki skarpetkowej. Z lekkim opóźnieniem udało mi się wczoraj skończyć skarpetki dla Rożka (miały być na Dzień Mężczyzny)... Zastanawiam się teraz, jak mogłam jeszcze jakiś czas temu tak okrutnie panikować na samą myśl o robieniu na 5 drutach? Heh... okazało się, iż jest to zajęcie całkiem przyjemne, zwłaszcza, jak wychodzi tak, jak powinno:) A niekoniecznie szło łatwo, tym bardziej, że robiłam w tajemn…

paczki przyszli...

Obraz
Będzie troszkę nadrabiania zaległości, bo już jakiś czas temu doszła do mnie paczka z Kolorowego Motka. Jej przyjście zostało poprzedzone telefonem od przemiłych Pań, które zadzwoniły akurat wtedy, gdy tłumaczyłam jakieś gramatyczne zawiłości języka polskiego. Gdy tylko usłyszałam w słuchawce "pasmanteria Kolorowy Motek" poczułam, że na twarzy wykwita mi uśmiech od ucha do ucha, a po klasie rozległ się konspiracyjny szept "chłopak dzwoni?". Nie miałam siły prostować. W przesyłce przybyły do mnie 2 kolory LUNY (z jednej aktualnie dzierga się "Cytrynka"), Addi z żyłką 3,5mm oraz druty pończosznicze.
Dziś, po długim i ciężkim dla mnie czasie oczekiwania (to zapewne przez wcześniejsze pocztowe doświadczenia), przyszła do mnie wymiankowa paczka od Ani. Baaardzo dziękuję:) Kolorki "Kasiowe", czyli jak najbardziej moje, zawieszka już zaprzyjaźnia się z telefonem. A Rożkowi najbardziej podoba się "różdżka Harry'ego Pottera na drucie".

left is left, czyli sprostowanie

Obraz
Lamentowałam wczoraj, że nie mogę pokazać szaliczka z wymianki. A właśnie, że mogę :) Sen jest rzeczywiście najlepszym doradcą - wstałam rano z przekonaniem, że przecież te zdjęcia MUSZĄ gdzieś być. I są, a jakże! Sprytnie ukryły się wczoraj przed mym wzrokiem - oto one:

Zrobiłam też taką karteczkę: Zmykam do pracy, pa pa :)

Cała ja, czyli total gapa

Od dłuższego już czasu czekałam z niecierpliwością, kiedy wreszcie będę mogła pochwalić się fioletowym szalem dzierganym na wymiankę w Szafie . Taaa...dziś się okazało, że to marzenia ściętej głowy, a może raczej śniętej Kasi  :(  W przypływie weny porządkowej usuwałam ostatnio zdjęcia z mojego aparatu, niestety razem z szalikiem, którego nie zdążyłam wcześniej przenieść na laptopa. Wrrr. grrr i wszystkie inne...

w odpowiedzi
monotema dziękuję za słowa uznania, beretka stała się moim ulubionym nakryciem głowy
Anna  czapę wykorzystuję do granic możliwości
3nereida ktoś, niestety, te dzieciaki musi dręczyć, tym razem padło na mnie ;) ale rzeczywiście masz rację - pies powinien być podobny do psa :D 
Sara.Tea  cieszę się, że szal się podoba