Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2010

takie tam

Obraz
Pokażę Wam wreszcie, co dostałam od Miki. Breloczek przeznaczyłam do mojego samochodu, którego ciągle nie mam. Prawa jazdy też nie mam. Ale liczę na to, że niebawem się to zmieni:)




Ale dziś mam też coś nierobótkowego - jakiś czas temu od Paulinki, mojej uczennicy, dostałam obraz. Zaskoczyła mnie tym ogromnie, bo nie spodziewałam się, że wręczy mi coś namalowanego na płótnie. 

Dziś w szkole zaatakowały mnie dziewczynki z 5 klasy, które przyszły do mnie z pytaniem, czy od września nie mogłabym prowadzić "takiego kółka robótkowego"! Bo one by chciały nauczyć się robić na  drutach, szydełkiem i może jakąś filcowaną biżuterię... Szok! Muszę teraz wysondować, ile osób chciałoby w takich zajęciach uczestniczyć, bo przyznaję, że nie byłoby to głupie :)
Odpowiadam: Oslun, Monotema - do Stowarzyszenia przyjmujemy:) pruć w ramach poświęcenia nie trzeba:) Agnieszko - to naprawdę Ty, Dymitrze?? aż zapiałam z radości, kiedy przeczytałam Twój wpis. Pokazuj, co masz na drutach obecnie, konieczn…

Stowarzyszenie

Dziś przyszła do mnie paczuszka od Miki. A w niej przecudnej urody broszka. (zdjęcie będzie w terminie późniejszym).

Jakiś czas temu szukałam moich wielgachnych segregatorach (kryjących moją wiedzę ze studiów ;) ) materiałów, które miały pomóc koleżance przygotować lekcję pokazową. Materiałów nie znalazłam, przynajmniej wtedy, bo teraz mnie olśniło i je odkopałam, ale dotarłam do czegoś, co nazywa się "Regulamin działalności Stowarzyszenia". Ów regulamin został stworzony na potrzeby zaliczenia przedmiotu "społeczeństwo obywatelskie" w czasie studiów podyplomowych. Studiowałam sobie w taki sposób WoS i tak się fajnie złożyło, że w mojej grupie była jeszcze jedna dziergająca, Agnieszka. Postanowiłyśmy więc z Dymitrem stworzyć regulamin działania Stowarzyszenia MOTKIEM I DRUTEM. Regulamin zaprezentowałyśmy na zajęciach, bo obawiałyśmy się, że wysłany mailem nie byłby potraktowany serio. Żeby podkreślić powagę sytuacji każda z nas przyniosła na zajęcia to, co aktualnie…

zielono mi - odsłona 2.

Dziękuję za miłe słowa w "żabim" temacie :)
Premiera szkolna się udała - dzieciaki piały z zachwytu, próbując odgadnąć co to za kolor...doszliśmy nawet do brokułów, ale jakoś mi się nie wydaje, żeby to było dobre trafienie. Dobrze, że nie poszły w poszukiwaniach dalej...Natomiast panie, z którymi pracuję, a które nadal nie zaskoczyły, że dziergam (choć machałam już w pokoju nauczycielskim drutami) zapytywały, gdzie można takie coś kupić. Więc żaba chyba złym pomysłem nie była!

Wracam do sprawdzianów z gramatyki, które wczoraj bezczelnie zlekceważyłam. Na szczęście źle nie jest - "szkielety", czyli wykresy zdań pojedynczych, okazują się sprawdzianem łatwym...więc może pani od polskiego zła nie jest :)

zielono mi

Obraz
Za oknami plucha...to wie chyba każdy. Wczoraj dodatkowo wyłączono nam prąd w porze obiadowej i kurczak się grillował:)
Wreszcie udało mi się skończyć Shalomka. Właściwie - wariację na temat, bo jako że dziergałam na drutach 3,5 mm, to musiałam wzór zmodyfikować. Wyszła mi ta zielona żabka raczej luźna, boję się, czy czasem wariacja nie jest za bardzo, ale PRUĆ NIE BĘDĘ. A jutro zamierzam zrobić żabie premierę w szkole, a co mi tam!
Póki co mogę zaprezentować li i jedynie wersję wieszakową, bo na ludziu będzie, kiedy przyjedzie Rożek :)
Guziczki zakupiłam tydzień temu w maleńkiej pasmanterii przy ul. Św. Filipa w Krakowie. Wybrałam się z koleżanką suknie ślubne, jako doradca, oglądać, ale do pasmanterii zboczyć musiałam. I oto są:

Żeby skończyć dziś żabkę, porzuciłam sprawdziany z gramatyki. Nie wiem, czy mam ochotę jeszcze dziś z nimi walczyć. Przypuszczam, że prędzej sięgnę po kolejną robótkę, tym razem w innym niż zielony kolorze :)

A i wiecie co?! Dostanę od Miki zestaw morski :) :…

coś tam dłubię...

Obraz
Zaniedbałam się z odwiedzaniem własnego bloga, że już nie wspomnę o totalnym zaniedbaniu pisania. I drutowania. To ostatnie nie z mojej winy, przynajmniej taką mam nadzieję :) Dzierganie idzie mi jak pisanie magisterki, czyli baaardzo opornie. Ale o ile przy magisterce robiłam wszystko, by jej nie pisać, teraz szukam czasu, by choć na moment usiąść z drutami... i kiepsko mi idzie:(
Na drutach mam obecnie Shalom Cardigan, w ilości raczej nieimponującej, ale jest i myślę, że jak tak dalej będę po trochu dłubać, to kiedyś go skończę ;) Oto tymczasowe efekty dłubania Sonii Normal, takiej właśnie (zdj stąd)









W sobotę udało się nam z Rożkiem wykorzystać parę chwil ze słonkiem i wyruszyliśmy rowerami na przejażdżkę. Wstyd się przyznać, ale się zdyszałam... Trzeba zacząć się ruszać, bo siedzenie nad zeszytami nie sprzyja kondycji... A to kwiatki mojej Babci, którą odwiedziliśmy w drodze powrotnej:


Zapisałam się na rozdawajkę u Miki. Kusi przecudnymi broszkami...