co mi zajmuje czas

Pojawiam się z tragiczną częstotliwością - tak u siebie, jak i u Was. Ale mam nadzieję, że wybaczycie. Dość intensywnie mijają mi ostanie dni; w pracy nowe wyzwania, a poza pracą ślubno-weselne przygotowania, na szczęście zmierzające już do finiszu. 
Już ostatnio miałam pokazać nasze zaproszenia, ale z powodu braku słońca i szaleństw aparatu, który przestał łapać ostrość, prezentację musiałam przełożyć.
Zrobiłam dwie wersje - jedną dla osób zapraszanych na wesele, a drugą dla tych, których zapraszamy tylko na ślub. 


Jak widać - troszkę papieru, szalone nożyczki, dziurkacz, kawałek wstążeczki i cekin. Nic wielkiego. Ostatnio dostało mi się po głowie, że w zaproszeniu nie ma nic z wełny! No i znajomy X. stwierdził, że takie zaproszenie się nie liczy. 

Po raz trzeci robię ślubne bolerko. Nie podejrzewałam, że zrobienie jednej rzeczy, w dodatku w rozmiarze ekonomicznym, może zabrać tyle czasu! Pomijam oczywiście moje tempo dziergania, czy też chroniczny brak czasu. Problem był w materiale. W końcu chyba znalazłam właściwy :) Zdecydowałam się na Angorę Gold Pullu, zakupioną w tym sklepie. Oczywiście "na czuja". Bo biały na monitorze, niekoniecznie oznacza biały w rzeczywistym kontakcie w suknią ślubną. Możecie sobie wyobrazić moje zdenerwowanie - sięgnęło zenitu chyba w momencie, gdy zaczęłam otwierać przesyłkę. ALE porównanie z kawałkiem sukni wypadło pomyślnie i obecnie bolerka jest tyle:


Stwierdziłam, że skoro sukienkę mam raczej skromną, to mogę sobie pozwolić na cekinki na bolerku. Zdjęcie sukni, bolerka i ludzia w komplecie pojawi się po 20 kwietnia.
 
Równolegle do bolerka powstaje sukieneczka dla mojej siostrzenicy, której zrobiłam już ten kocyk. Sukieneczka jest prosta, kolor starałam się dobrać do bodziaków, które kupiłam niedawno. 
Wzór: little sister's dress, znaleziony oczywiście na Raverly

Jak widać, skończę ją pewnie szybciej niż bolerko ;)

W piątek znalazłam chwilę na książkę. Nie pamiętam niestety, kiedy tak naprawdę miałam czas, żeby się zaczytać. Nie była to ambitna lektura, takowej chyba bym przy obecnym stanie niewyspania nie przeżyła. Po raz kolejny sięgnęłam po Monikę Szwaję. Książkę "Romans na receptę" znalazłam w bibliotece, którą odwiedzam naprawdę często. Nie mam już tak, jak za młodych lat, kiedy to nie chciałam pożyczać książek z biblioteki, bo uważałam je za "wymacane przez ludzi". Coś w tym jest, bo przecież nie mam pojęcia, kto tę książkę wcześniej czytał. Ale przełamałam swoją niechęć do biblioteki, za co pewnie chwali mnie mój portfel ;) 

I jeszcze ogłoszenie parafialne - w związku z tym, że i mojego bloga dopadła epidemia spamu, muszę wrócić do tych paskudnych obrazków. Bardzo Was za tę niedogodność przepraszam, ale nie chcę tu mieć niepożądanych gości.


Komentarze

  1. Szybkiego ukończenia bolerka!Sukieneczka dla siostrzenicy -słodziutka,pozdrawiam,Dorota;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku! Gratulacje! Wiem, wiem ile to roboty z przygotowywaniem wesela...Bolerko zapowiada się cudownie, nie ma co FasOla zna się na rzeczy. Nie mogę doczekać się zdjęć w pełnej kreacji!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się ,że w końcu znalazłaś odpowiednią włóczkę na bolerko :) i mam nadzieję,że z nim zdążysz :) ;) ;)
    A co do spamu to włącz sobie moderowanie komentarzy(ja w ten sposób kontroluję to co do mnie spływa łącznie ze spamem :( )

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne zaproszenia zrobiłaś. Bolerko też się ślicznie zapowiada. Sukieneczka dla siostrzenicy będzie na pewno cudna. Czekam na fotorelacje ze ślubu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bolerko zapowiada się fantastycznie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaproszenie z wełną ? Fajnie brzmi ;) A bolerko na pewno będzie śliczne, bo już wygląda jak chmurka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach ten stres ślubno-weselny, w sumie to Ci zazdroszczę:) Ja tak jak reszta ciekawam całości , i bolerka , i sukni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaproszenia bombowe! Powiem Ci, że zazdroszczę Ci trochę tego ślubnego stresu. Też bym chciała ... Może kiedyś..
    powodzenia życzę i dziękuję za odwiedzinki u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. no to będzie cos z wełną jeszcze ? o kłopotach z doborem włóczki do koloru sukienki tylko słyszałam, bo ja w swoim okresie ślubno-weselnym nie dziergałam jeszcze, ale wyobrażam sobie, że miałaś duzy zgryz :) sukieneczka zapowiada sie bardzo dziewczęco !

    OdpowiedzUsuń
  10. Bolerko zapowiada się ciekawie. Ja ostatnio popełniłam takie zaproszenia dla córy znajomych - właśnie w odcieniach pomarańczy. Teraz jeszcze czekają mnie winietki. 80 bagatela!

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny pomysł z tymi cekinkami, pasują jak ulał ,trzymam kciuki za ukończenie dzieła
    w kwietniu na pewno wiosna będzie !
    życzę ciepłych, mimo wszystko i rodzinnych świąt

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj-pomysłowo i bardzo ciekawie tu u Ciebie.Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Dobrych Czasów.Ja tu zostanę na dłużej - dodam tylko,że Twoje pomysły są fantastyczne.J.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za Wasze odwiedziny i ciepłe słowa - dodają skrzydeł :)

Popularne posty z tego bloga

leaving cowl

czytanie i dzierganie

zdań parę (a dziś środa, więc WDiC)