Rok szkolny zaczął się nie pamiętam kiedy. Czas pędzi niczym wyczynowy biegacz, a ja zapraszam Was na leniwą wycieczkę po zalanym słońcem Wrocławiu, na którą wybraliśmy się z Rożkiem 16 sierpnia. Najpierw spędziliśmy cudowne 4 godziny w pociągu, później trafiliśmy na plac budowy (wrocławski dworzec PKP), by w końcu znaleźć nocleg (pojechaliśmy "na pałę" mając nadzieję,że gdzieś znajdziemy miejsce do spania) i móc wyruszyć na poznanie miasta.
 |
Krasnoludek - jeden z naprawdę wielu opiekujących się Wrocławiem |
 |
drzwiczki w konfesjonale w kościele Garnizonowym św. Elżbiety |
|
 |
fontanna na Placu Solnym |
 |
kościół św. Wojciecha w szklanej elewacji Galerii Dominikańskiej |
 |
tutaj niestety brak danych :) płynęliśmy wtedy po Odrze |
 |
fontanna w Parku Szczytnickim - udało mi się złapać tęczę |
 |
Park Szczytnicki |
 |
Ogród Japoński |
 |
no i my - w Ogrodzie Japońskim |
 |
w ogródku przy pewnej kawiarni - zostałam uwieczniona także przez jakichś Szkotów - zapewne będę osobliwością z wycieczki do Wrocławia ;) |
 |
w małym zoo ... przebiegłe czarne owce |
 |
i moja ulubiona - koza angorska, z której robi się moher! :) |
Nie jestem w stanie powiedzieć Wam, ile zrobiliśmy kilometrów. Po raz kolejny okazało się bowiem, że jesteśmy niespokojnymi duchami i nie usiedzimy długo w jednym miejscu, a w dodatku nie uznajemy komunikacji miejskiej :) Dzięki temu, choć wycieczka była krótka, udało się nam troszkę zobaczyć. A do domu wracaliśmy ogrzewanym pociągiem, a był to 19 sierpnia, kolejny upalny dzień. Cóż - PKP naprawdę dba o swoich pasażerów. :D
Na froncie robótkowym powstał szal na akcję charytatywną i otulacze na telefon (to już dzieła mojej siostry), na drutach ciągle kolejny szal...a ile rzeczy się marzy, to lepiej nie mówić.
Dziękuję ogromnie za ciepłe słowa pod poprzednim karteczkowym postem. Młodzi myśleli, że kartka kupiona, więc ich zachwyt, gdy dowiedzieli się, że to "tymi ręcami" uczynione był jeszcze większy.
Fajna wycieczka,ja uwielbiam włóczyć się po Wrocławiu,to piękne miasto a ten most to najpewniej Most Grunwaldzki.I gratuluję odwagi w publicznym dzierganiu :))Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńFajna wyprawa!!!
OdpowiedzUsuńPotwierdzam, to Most Grunwaldzki :)Jedyny wiszący most we Wrocławiu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z Wrocławia
Aga
PS.
My wzbudzamy za każdym razem dziergając w lodziarni w jednej z galerii handlowych niemałą sensację :)ok 10 babek z drutami w ręku to niespotykany widok. Ja już nie mam oporów publicznego dziergania :)
Fajna wycieczka też odbyłam podobną w poprzedni weekend :))
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej w zoo podobały się świnki z taka wełenką hi hi hi :)No i krasnale w których się zakochałam :))
Pozdrawiam :)
Miło mi, że moje miasto podobało się. Tak to Most Grunwaldzki. I naprawdę jestem pod wrażeniem, że aż tyle udało Wam się zobaczyć. No no
OdpowiedzUsuńUwielbiam Wrocław i byłam pewnie w tym samym czasie - 17 - 21 sierpnia, wyjazd służbowy połączony z prywatnym. Też nabiłam na nogi kilometrów a teraz czuję niedosyt... Pozdrawiam. Gracha
OdpowiedzUsuńa propos kozy to już świta mi pomysł na następny urodzinowy prezent dla Ciebie ;-) hihi :*
OdpowiedzUsuńaGacie ;-)